czwartek, 24 maja 2012

Rozdział 14

Wyszliśmy z limuzyny i ruszyliśmy w stronę wejścia do budynku, bo tam miał być koncert.
 - poczekajcie na mnie chwile.. - powiedział Zayn i oddalił się na chwilę. Czekaliśmy na niego długą chwilę.
 - Jestem taka podekscytowana ! - Cieszyłam się, że w końcu będę na koncercie mojego ulubionego zespołu.
 - Ja też.. nie mogę się już doczekać ! - Max cieszył się razem ze mną. Zaczęliśmy się śmiać, i o czymś rozmawiać, i właśnie przyszedł Zayn
 - No to idziemy - powiedział z uśmiechem i dał każdemu z nas wejściówkę z napisem ' VIP'. Zaczęłam piszczeć i się śmiać
 - Zayn jesteś kochany ! - krzyczałam jak nienormalna. Przytuliłam go i czule pocałowałam w usta. Weszliśmy do środka. Mieliśmy miejsce pod samą sceną ! Cały czas dziękowałam Zaynowi. On jest niesamowity ! Stanęliśmy pod sceną i czekaliśmy. Cała się trzęsłam z przejęcia. Ta krótka chwila którą czekaliśmy wydawała mi się wiecznością.
 - Jessttt ! Nareszcie ! - Krzyknęłam szczęśliwa, gdy na scenę wbiegł zespół. Zaczęłam wrzeszczeć i skakać. Światła rozbłysły i się zaczęło. Na początek się przywitali.
 - Zapraszamy na nieziemską zabawę ! - zaczął Jeden z nich.
 - No to się bawimy ! - dokończył kolejny, i zaczęła lecieć muzyka. Pierwsze co zagrali to 'Da hause party'. Kochałam tą piosenkę ! Zaczęłam skakać i śpiewać. Popatrzyłam na chłopaków, też dobrze się bawili. Tylko Zaynowi chyba ta muzyka nie podpadła do gustu... szkoda.
 - EVERYBODY LETS GET DRUNK TONIGHT WE GOT DA HOUSE PARTY TONIGHT LETS GO OH! - Yeah ! Momęt Sev'a. Kocham to, w jaki sposób śpiewa.
 - Dobrze się bawicie ? - zapytał Na koniec piosenki. No oczywiście, że dobrze ! Co za pytanie !
Po chwili bawiliśmy się w rytm 'Freaxxx'
 - Lets go freaky now, lets go fucking freaky now ! - Wrzeszczał tłum. Bawiliśmy się tak jeszcze przez kilka godzin. Zayn się już trochę rozruszał. Cały koncert miałam wrażenie, że Seven mi się przypatruje.. ale to pewnie tylko takie moje wrażenie. Ale zaczełam wątpić, że to tylko moja wyobraźnia w momęcie, kiedy Sev schylił się do mnie i podał mi rękę... Zaczęłam wrzeszczeć ze szczęścia.
 - Zaynn !!  Widziałeś ? - miałam iskierki w oczach. Zayn się skwasił
 - Ej co jest.. - popatrzyłam mu się prosto w oczy - chyba nie jesteś zazdrosny co ?  - zaczęłam się śmiać.
 - Owszem jestem - odparł stanowczo. Ja się do niego przytuliłam i zaczęłam przekrzykiwać tłum
 - Ale skarbie ! Jesteś jedynym którego na prawdę kocham... - po tych słowach Pocałowałam go. Krótko, ale namiętnie. Najpiękniejsze kilka sekund w moim życiu..
 - Wow..- Powiedział mój anioł. - Też cię kocham - pocałował mnie w czoło i otoczył ramieniem. Tańczyliśmy w rytm muzyki. Bawiliśmy się kolejne godziny. Aż niestety koncert się skończył. Musieliśmy się żegnać, i było po zabawie.. wszystko mnie bolało. Zespół zszedł ze sceny i poszedł w stronę garderoby. Tłum niechętnie zaczął wychodzić. 
 - A wy co.. nie chcecie autografu ? - zapytał zdziwiony Zayn. 
 - Pewnie, że chcemy ! - Powiedziałam radośnie. Zayn zaciągnął nas w stronę garderoby chłopaków
 - My możemy tu być ? - zapytałam niepewnie. 
 - Głupio się pytasz. - powiedział i wszedł do garderoby. Chłopaki siedzieli zmęczeni na sofach. Gdy Sev nas zauważył uśmiechnął się, a ja musiałam się mocno trzymać żeby nie piszczeć. Byłam strasznie podekscytowana. Stanęłam jak wryta nie mogąc wydusić słowa. 
 - Siemasz ! Dawno się nie widzieliśmy ! - powiedział Zayn do Sevena. To oni się znają ?!
 - No trochę roboty mieliśmy.. z tego co słyszałem ty też nieźle sobie radzisz - zaczął się śmiać. 
 - Tak to fakt... dobrze sobie radzę - uśmiechnął się. Ja zaczęłam się szczerzyć jak nienormalna. 
 - hah gdzie ci się podpisać ?  - zaczął się śmiać Seven jak zobaczył moją minę. Również wybuchłam śmiechem i wyciągnęłam z torebki zdjęcie. Podpisali mi się po kolei. Najpierw Sev, później ANTZ a na koniec reszta. Gdy dali mi zdjęcie, ze zdziwieniem stwierdziłam, że Sev napisał mi swój numer telefonu. Już byłam bliska utraty przytomności ze szczęścia ! 
 - dziękuję - uśmiechnęłam się. 
 - Wiesz co.. chciałbym z tobą zdjęcie.. mógłbym  ? - on chciał ze mną zdjęcie.. ? Nie ogarniałam... mój idol chciał ze mną zdjęcie !
 - Jeszcze się pytasz - zaczęłam się śmiać.Seven mnie przytulił do zdjęcia. Podobało mi się to, ale głupio się czułam, więc starałam się zachować jakiś dystans między nami. Zayn wyciągnął aparat i z dziwną miną zrobił nam kilka zdjęć. Gdy tylko skończył od razu odsunęłam się od Sevena od którego dawało alkoholem. 
 - My już musimy spadać...  - powiedział Zayn do chłopaków. Wyraźnie był zły..  Podpisali się jeszcze Maxowi i wyszliśmy
 - To co Zayn.. umawiamy się kiedyś na jakiś wypad ? - zapytał i zapisał mu swój numer. 
- W sumie to przydałoby się... tyle czasu w ogóle nie gadaliśmy.. - Powiedział i się pożegnaliśmy. Byłam szczęśliwa prawie jak nigdy ! Ale coś było nie tak... coś się stało z Zaynem. Wsiedliśmy do limuzyny bez słowa. Położyłam swoje obolałe ciało na siedzenie. Maxi Tony wyraźnie za dużo wypili. Zaczęli się wygłupiać i już chcieli się pocałować ale im przerwałam ze względu na Zayna
-  Jak się bawiliście ? -udawałam że niczego nie widziałam. Oni tylko wybełkotali coś że świetnie i usiedli na siedzeniu naprzeciwko mnie i Zayna który był nie w humorze. Pocałowałam go żeby przestał się gniewać... przecież to tylko zdjęcie z moim idolem ! Położyłam mu głowę na kolanach i odpłynęłam w głęboki sen.

_________________________________________________________________________
 No i jest i 14 :D Milo widzieć takie zainteresowanie moim opowiadaniem. Chciałam wam bardzo serdecznie podziękować. Jesteście kochani !
Muszę was również poinformować, że następny rozdział dodam po przynajmniej 6 komentarzach no i po 2000 wejść. 
Pozdrawiam szczególnie Klaudie <3 I bardzo serdecznie polecam jej niesamowitego bloga : http://foreverlove1dd1.blogspot.com/ 

Pozdrawiam :*

środa, 16 maja 2012

Rozdzial 13

 Pociągnęłam go za rękę rozbawiona. Szliśmy dalej przez park. Słońce świeciło, i zrobiło się cieplej. Szłam w samej koszulce, a ten biedak musiał się gotować pod kapturem. Takie 'uroki' bycia sławnym.. zastanawiałam się, czy poznałabym go gdyby nie to, że jest sławny.. pewnie nie. Byłam szczęśliwa. Ostatnio w ogóle nie byłam w stanie się cieszyć... ale on to zmienił.. zmienił moje życie na lepsze. Szliśmy cały czas pochłonięci rozmową. Nagle zauważyłam jakąś dziewczynę, która siedziała na krawężniku, i płakała. Zrobiło mi się jej bardzo szkoda.. widać, że Zayna chyba też ruszył ten widok.. popatrzyliśmy na siebie porozumiewawczo, i usiedliśmy obok dziewczyny. 
 - Hej.. Nie płacz. - powiedziałam przyjacielsko i ją przytuliłam. Odwzajemniła uścisk z wdzięcznością.
 - Co się stało ?  - Zapytał delikatnie Zayn. Ona wytarła łzy i popatrzyła na nas zdziwiona
 - Czemu chcecie w ogóle ze mną rozmawiać.. ? I.. I.. a nie ważne. - próbowałam zrobić coś, żeby dziewczyna się trochę uspokoiła, i z nami porozmawiała.
 - Powiedz... my bardzo chętnie ci pomożemy.. a samo wygadanie się, dużo daje - uśmiechnęłam się do niej zachęcająco. Dziewczyna ciągle płakała histerycznie.
 - Na pewno nie jest aż tak źle... ale skoro nie chcesz nam mówić to nie mów.. ale nie możesz siedzieć tu tak na ulicy.. idziesz z nami. - powiedział i pociągnął ją za rękę
 - Ale..ale gdzie? I po co.. ? - pytała zszokowana. Ja złapałam ją za rękę i zaczęłam pocieszać. Szczerze mówiąc, bardzo zainteresowała mnie jej osoba... było w niej coś sympatycznego, że człowiek od razu pragnął się z nią zaprzyjaźnić..
 - Spróbujemy ci poprawić humor. - powiedział Zayn próbując ją rozbawić. 
 - Nie ! Stop. Mojego humoru nie da się poprawić.. straciłam wszystko.. Pracę, chłopaka i jakby tego jeszcze było mało dom.. - no w końcu to z siebie wyrzuciła. 
 -W takim razie my ci pomożemy... wezmę cię do siebie.. mamy chyba jeszcze jeden wolny pokój.. - uśmiechnął się zachęcająco. - ale czy ja cię skądś nie znam ? - zapytał przyglądając się jej badawczo. Ona speszona odwróciła wzrok.
 - nie.. na pewno nie.. - Powiedziała niepewnie. Całą drogę dziewczyna szła za nami niepewnie. 
Gdy byliśmy już na miejscu, Zayn otworzył drzwi. Ale nie wpuścił nas od razu 
 - Poczekajcie bo te oszołomy znowu pewnie coś głupiego robią - zaśmiał się. Popatrzyłam  na  Brunetkę którą wyraźnie rozbawiło to co powiedział Zayn
 - To z kim on mieszka? - zapytała nieśmiało. 
 - z 4 na prawdę fajnymi chłopakami..- w tym momencie wyszedł do nas Zayn
 - Dobra.. teren czysty nie robią nic głupiego - śmiał się Zayn, i wprowadził nas do środka. Ja na widok chłopaków od razu się wzruszyłam 
 - Hej wam ! - powiedziałam szczęśliwa, że znowu ich widzę. Oni na mój widok szybko porzucili swoje zajęcia, i zaczęli się do mnie przytulać, wszyscy na raz... 
 - Myśleliśmy, że już cię nie zobaczymy. - Powiedział Liam. Popatrzyłam na Harrego. Stał teraz trochę z boku. Zaśmiałam się do niego 
- Co jest ? - powiedziałam tak bo widziałam, że jest lekko speszony. Chciałam rzucić jakąś uwagę na temat jogurtu w środku nocy w nie swoim domu, ale się powstrzymałam, bo widziałam, że jest nie w humorze. 
 - aa.. nieważne..  - powiedział i się odwrócił chcąc wrócić na fotel. Ale powstrzymał  go Liam dyskretnym ruchem dłoni. 
 - Chłopaki przedstawiam wam naszą nową współlokatorkę - powiedział Zayn z uśmiechem 
- Lily ? O ! Jak miło ! A czy nie za bardzo się wam śpieszy ? - Zaśmiał się Louis. Niall stał z boku, i się nie odzywał, zbyt był zajęty pochłanianiem hamburgera. 
 - jak masz na imię ? - zapytał rozbawiony.
- Milena.. - powiedziała niepewnie.
 - No więc chłopaki, przedstawiam wam Milenę. Milena ten głupek - wskazał Lou- to Louis, ten tu z tymi śmiesznymmi loczkami to Harry - pokazał na chcącego już sobie pójść Harrego. - Ten żarłok to Niall. No a to jest Liam. - pokazał na chłopaka, który próbował zrobić na dziewczynie dobre wrażenie. - No a ja jestem Zayn, a to jest Lily - popatrzył się na mnie czule. Dziewczyna czuła się niepewnie, widać to było. 
 - No więc Mileno ! Witaj w naszych... yhm.. skromnych progach - po słowie ' skromnych' wybuchłam śmiechem. Mieli tak świetnie urządzoną chate, że każdego zadowoliłaby 1/3 całości. Louis to na prawdę potrafi dowalić. 
 - A gdzie Milena będzie spać ? - Zapytał Harry i podszedł do niej. Zaczął zalotnie ruszać brwiami, i ruchem głowy wskazał swój pokój. 
 - Moze spać u mnie.. - odpowiedział na pytanie sam sobie. Niall nie wytrzymał i do niego podszedł 
 - uspokój się. Mamy wolny pokój - Uśmiechnął się. -  Chodź Milena pokażę ci gdzie będziesz spać... - Złapał ją na rękę, na co dziewczyna zareagowała gwałtownie. Widziałam w jej oczach przerażenie nową sytuacją, ale nie zaprzeczała żebyśmy jej pomogli.. widziałam w jej twarzy również.. miałam wrażenie, że blondyn wpadł jej w oko. Niall zaprowadził ją do sypialni, w której spałam kiedyś ja. Usiadłam na kanapie i zaczęłam się zastanawiać,nad tym jak to w ogóle możliwe, że jestem z tym wspaniałym chłopakiem... Chłopcy usiedli obok mnie i zaczęli zasypywać pytaniami. Z nimi bardzo łatwo stracić rachubę czasu.. w między czasie doszła do  nas Milena z Niallem.. wyraźnie było widać, że  mają się ku sobie. Nagle zerwalam się z miejsca, bo zauważyłam, że jest już późno. Gdybym nie zaczęła się  już zbierać, z pewnością spóźnilabym się na koncert. Pożegnałam się z chłopakami i wyszłam. Zaraz jednak usłyszałam, że biegnie za mną Zayn. Złapał mnie za rękę i powiedział, że mnie odprowadzi, i jeśli chcę może mi nawet załatwić miejsca pod sceną. Bardzo się ucieszyłam. Przytuliłam się do niego i dałam mu buziaka w policzek
 - Jesteś kochany ! - powiedziałam. Wiem, że jakiś czas temu głupio się zachowywałam, wiem, że cały czas go raniłam i tak dalej... ale.. ja nie potrafię bez niego żyć - właśnie zdałam sobie z tego sprawę. Zawsze gdy on jest przy mnie czuję się szczęśliwa. 
 Szliśmy wolnym krokiem przez miasto. Na szczęście nie zatrzymywały nas żadne fanki, bo inaczej bym się spóźniła. Rozmawialiśmy przez cały czas. Gdy byliśmy już pod moim domem zaproponowałam Zaynowi, żeby wszedł do środka. Zgodził się. 
 - Siema chłopaki- rzuciłam do brata i jego kochanka, lecąc na górę się przyszykować. Zayna zostawiłam z nimi. Zastanawiałam się, czy wziąść szpilki, czy jakieś bardziej wygodne buty... jednak w końcu zdecydowałam się na trampki. Włożyłam koszulkę z logo zespołu, z dekoldem, żeby pochwalić się moim tatuażem, którego Zayn jeszcze nie widział,  do tego czerne rurki - to połączenie wyglądało świetnie. Założyłam biżuterie od Zayna, Pomalowałam się, i po 40 minutach zeszłam do chłopaków. Na mój widok Max zagwizdał, za co zarobił z łokcia od Zayna. Zaczęłam się śmiać.
  - hah. Dobra.. to co idziemy ? - Zapytałam szczęśliwa. Jak to.. Zayn jedzie z nami.. ?! ;o Ale on nie ma biletu..
 - Zayn.. co ty masz zamiar zrobić.. ? - zapytałam zdziwiona.
 - Mam swoje znajomości, juz ty się nie bój - puścił mi oczko i chciał się do mnie przytulić, ale gdy tylko zaczął się zbliżać, stanął jakby go piorun trzasnął
 - Zayn, co ci ? - wybuchłam śmiechem. Miał minę jakbym go zaczarowała czy coś (XD)
- Nic.. - uśmiechnął się i w końcu mnie przytulił. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że tak zareagował na moj tatuaż... no nie dziwię mu się. W końcu nigdy wcześniej go nie widział. Pocałował mnie w czoło i powiedział
 - Dobra czas sie zbierać ludzie ! Auto czeka - Wyszliśmy z domu. To co na nas czekało, zszokowało mnie. Czekała na nas LIMUZYNA ! Byłam pozytywnie zaskoczona. 
 - Zayn ! Nawet nie wiesz jaka jestem ci wdzięczna... ale czy aby to na pewno konieczne żeby jechać takim czymś na zwykły koncert..?- zaczęłam się trochę denerwować. Bardzo przeżywałam ten koncert. PIERWSZY raz na będę widziała moich idoli na  żywo! Weszliśmy do limuzyny. Max i Tony byli w takim szoku, ze nie bylo w stanie wydusić z siebie słowa
 - No pewnie. A czym mam wozić moją księżniczkę ? I to jest za mało... -  uśmiechnęłam się, i poczułam, że się czerwienię. 
 - Kochany jesteś - powiedziałam. On popatrzył mi się prosto w moje zielone oczy i zaczął się zbliżać. Byłam podekscytowana. To będzie najlepszy wieczór w moim życiu ! Również zaczęłam się do niego zbliżać. Nasze usta w końcu się spotkały. Zawirowało mi w głowie. Nie widziałam nic inngo. Byliśmy tylko my. Miałam motylki w brzuchu. Teraz się czułam, jakbym byla w innym wymiarze... w innym świecie.. i to w takim, w którym jesteśmy tylko my. W końcu się od niego oderwałam. Przytuliłam się do niego i wyszaptałam mu do ucha, że go kocham... Usmiechnął się szeroko 
 - Ja ciebie też... Od kiedy cię zobaczyłem... - byłam szczęśliwa. To była niezwykła chwila. Pocałował mnie jeszcze raz. Tym razem bardziej namiętnie.. znowu wszystko zawirowało. Jednak przerwał nam głos Maxa
 - Moglibyście się uspokoić? - widziałam  w jego oczach wyrzut...  
 - Sorry.. - powiedziałam do niego speszona po czym znowu wtuliłam się w Zayna wdychając jego zapach. 
 - Ogarnij się Max.. - powiedział Tony. Ten na niego popatrzył tak jakby miał go zabić, ale w pewnym sensie z czułością.
 - A bo co ? - szturchnął go łokciem.
 - Bo nie będzie.. - przerwał, i popatrzył na Zayna. Znając mojego brata w tym właśnie momęcie chciał powiedzieć coś, czego przy innych by nie pwiedział. Przy mnie być może tak, ale do Zayna się jeszcze aż tak nie przyzwyczaił. 
- Haha nawet się wysłowić nie potrafisz... - no no niezły zadzior z tego Maxa..
 - No zobaczymy wieczorem. - Powiedział i 'strzelił focha' . Patrzyłam na tą sytuację z rozbawieniem. Zayn wyraźnie się zmieszał. Wyciągnęłam komórkę i napisałam do zayna ' później ci wszystko wytłumaczę.  ;*' . On ze zdziwieniem popatrzył się na mnie, a za chwilę na chłopaków. Zeby nie było spytałam Zayna co się stało, że tak zareagował. 
 - A nic... tylko Niall mi napisał, że jak nie przyniose czegoś do żarcia to mnie zabije... - obydwoje wybuchliśmy śmiechem. 
W końcu dojechaliśmy.

____________________________________________________

Szczególnie chciałabym podziękować  <3. Gdyby nie ona, pewnie już bym tego opowiadania nie pisała... ona mnie do tego zachęca ( nieświadomie, bo nawet nie wiedziała, że chcę przestać pisać ) i dzięki ci za to. <3
Druga sprawa - No gdzie te 6 komętarzy ? XD miało być pod każdym rozdziałem przynajmniej 6 żebym dodała kolejny.. ;3
Za to teraz dodam rozdział 14 dopiero po 6 komętarzach i 1.500 wejściach ;D
No to tyle... kocham was pa ! ;*

piątek, 11 maja 2012

Rozdział 12

Stałam w miejscu i patrzyłam na akcje, jaka się przede mną rozgrywała.. nie .. nie no... Kurwa co ja mam teraz zrobić.. jak się powinnam zachować w takiej sytuacji.?. To było dla mnie trudne. Jakby to był ktoś obcy, a nie mój brat, pewnie nie przejmowałabym się tym tak bardzo...nie mam nic do tego typu ludzi. Ale..  co ja mam zrobić... w końcu nie codziennie widzi się jak własny brat obmacuje się z jakimś facetem... źle się z tym czułam. Nie mogłam uwierzyć.. oczywiście - akceptuję to ale.. no.. wiadomo pierwsza reakcja -szok i zakłopotanie. Nie wiem co powinnam teraz robić. Po cichu się wycofałam i wleciałam do łazienki. Ochlapałam się zimną wodą, poprawiłam makijaż i wyszłam. Już się trochę uspokoiłam. Spokojnym krokiem weszłam do salonu ( na szczęście już się uspokoili) i jakby nigdy nic rzuciłam się na kanapie obok nich. Uśmiechnęłam się czarująco na widok chłopaka ( muszę przyznać ze nie był wcale taki brzydki ) i podałam mu rękę
 - Hej jestem Lily.. a ty? - spytałam, znając dobrze jego imię. Tony speszony popatrzył się na nas i powiedział
 - To jest właśnie Max... - dziwnie się przy tym zarumienił, ale olałam to. Wiadomo - miłość. Śmiałam się w duchu, że w końcu Tony znalazł kogoś dla siebie - i nie obchodziło mnie to, że był to facet.
 - Fajnie. To jak.. gotowi na dzisiejszą imprezę ? - zaśmiałam się. Max się uśmiechnął
 - No jasne... długo czekałem na ten koncert.. -O! Ale fajnie... Pierwszy raz spotykam się z osobą która to lubi..
 - Wow słuchasz ich ? Nikt kogo znam za nimi nie przepada..- zaczęłam szczęśliwa, że w końcu mogę z kimś porozmawiać o moich szurniętych idolach.
 - Tak... Ta muzyka jest taka... inna. Interesująca - zaczął rozmowę. Zafascynowana odpowiadałam mu na różne pytania, jak i również sama mu je zadawałam. Czas leciał nieubłaganie.. gdzieś koło 14.30 usłyszałam dzwonek do domu. Niechętnie wstałam i poszłam otworzyć. Jednak gdy zobaczyłam kto przyszedł żałowałam, że tak niechętnie się podniosłam. Rzuciłam się Zaynowi na ramiona szczęśliwa, że go widzę.
 - Zayn ! Tęskniłam ! - powiedziałam, i szczęśliwa, żę go widzę dałam mu buziaka w policzek.. ten spontaniczny ruch wywołał w nim zarówno zdziwienie, jak i szczęście. Szeroko się uśmiechnął i mocniej się do mnie przytulił. Staliśmy długą chwilę w tej pozycji, ciesząc się, że się widzimy. Wprowadziłam go do salonu, gdzie byli chłopcy. Popatrzył na mnie zdziwiony. Od razu wytłumaczyłam mu kto to jest
- Mojego brata nie poznajesz.. ? - zaśmiałam się, a on w końcu zatrybił o co chodzi.
 - Max przełożymy naszą rozmowę na później .. ? Miło mi się z tobą rozmawiało. - uśmiechnęłam się i wyszłam. Przez plecy rzuciłam tylko zafascynowana
 - Nie mogę się doczekać koncertu ! - Zayn się nie odezwał. Weszłam do mojego pokoju pierwsza, żeby nogą szybko wsunąć różne dziwne rzeczy pod łóżko. Myślę, że chyba nic nie zobaczył... Usiadłam na łóżku i się uśmiechnęłam. Zayn usiadł obok mnie
 - O co chodzi z tym całym Maxem? - Zapytał, a w jego głosie wyczułam zazdrość. Zaśmiałam się.
 - Brat kupił bilety na koncert mojego ulubionego zespołu, i przy okazji zabiera swojego chło...- przerwałam szybko, zmieszana i poprawiłam - ehm.. przyjaciela na koncert, bo on również uwielbia ten zespół. - Zayn lekko się uśmiechnął.
 - Miłej zabawy skarbie.. a kiedy idziesz? -
- Dzisiaj wieczorem.. a co ? - Jeśli coś dla nas zaplanował, zostanę z nim.. Przecież Zayn jest ważniejszy niż jakiś tam Se7en...
- Co za zespół? - co to jakieś przesłuchanie? XD
- Brokencyde.. wątpie, że słyszałeś. - powiedziałam a on ze śmiechem wstał z wyra
 - rzeczywiście.. nie słyszałem.. - powiedział jakby obojętnie. Od razu zmieniłam temat widząc jego niechęć.
 - miło, że znalazłeś dla mnie czas - uśmiechnęłam się.
- może się gdzieś przejdziemy.. ? Co ty na to...?- ucieszyłam się. Szybko podniosłam się z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi. Zayn ruszył za mną.
 - a gdzie idziemy ? - zapytałam.
- Na spacer. - uśmiechnął się i wyszedł pierwszy. Po drodze rzuciłam do brata, że wrócę za jakąś godzinę, i pójdziemy na koncert. Zayn złapał mnie za rękę, i otworzył drzwi. Wyszłam na dwór zadowolona, że w końcu z nim gdzieś wyjdę. Szliśmy trzymając się za ręce. Dzisiaj miałam taki nastrój, że nie chciałam unikać jego spojrzeń, dotknięć uścisków... Zayn założył okulary przeciwsłoneczne i kaptur, żeby go fanki nie zaczepiały, ale niewiele pomogło, bo ledwo wyszliśmy z mojej ulicy a już zaatakował nas, to zanczy jego, tłum rozdziczonych fanek. Prosiły o zdjęcia, autografy, i Zayn robił to o co go prosiły. Wiele też się do niego przytulało. Stanęłam z boku i patrzyłam na wszystko co się działo. Zayn popatrzył na mnie przepraszająco, i próbował jak najszybciej uwinąć się z fankami, jednak było ich coraz więcej. W końcu nie wytrzymałam. Przepchnęłam się do Zayna i zapytałam cicho
 - pozbyć się ich ? - zaśmiałam się. Zayn bardzo lubił swoje fanki, widać to było ale teraz śpieszyło nam się..
 - Ale delikatnie - uśmiechnął się z lekkim wyrzutem. Odeszłam od niego i stanęłam w wąskiej uliczce, gdzie nie było nic widać i zaczęłam się drzeć 
 - Omg !! Harry !! Jejkuu ! Błagam podpisz mi się ! - udawałam jedną z nich, i widocznie zadziałało, bo połowa rzuciła się w moją stronę. W tym czasie zdążyłam znaleść Zayna złapałam go za rękę i powiedziałam tak żeby wszystkie słyszały
 - Zayn szybko ! Twoja mama czeka... nie chcesz się przecież spóźnić. - Po tych słowach fanki ustąpiły zawiedzione, że nie dostały tego o co prosiły. Zayn je przeprosił i powiedział że postara im się to wynagrodzić.

piątek, 4 maja 2012

rozdział 11

Przyglądałam się mojemu aniołowi. Ani trochę mu nie zazdrościłam tej sytuacji... Co prawda na pewno miło, że ma tyle fanek, ale to musi być dokuczające na dłuższą metę. Widać było, że go to już męczy ale nie dawał tego po sobie poznać  - ciągle się uśmiechał i robił ładne zdjęcia z fankami. Byłam zazdrosna. Po dłuższym czasie udało mu się wyrwać, i wsiadł do auta. Pożegnałam się z mamuśką i udałam się na spoczynek. 
 Leżałam w łóżku bardzo długo nie mogąc zasnąć. Cały czas o nim myślałam.. jednak w końcu usnęłam kamiennym snem. 
Gdy się obudziłam jeszcze było ciemno. Próbowałam zasnąć- ale nie mogłam. Wstałam cicho z łózka i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kakao i wślizgnęłam się pod koc w salonie włączając tv. Oczywiście nic wartego uwagi nie leciało. Wyłączyłam pudło i sięgłam po laptopa. Posprawdzałam wszystko co się dało, po czym postanowiłam wpisać w youtube ' one direction '. wyskoczyło mi miliardy filmików. Wybrałam na początek jakąś sklejkę ' im sexy and i know it' oglądając to nie mogłam uwierzyć, że ktoś tak bardzo kocha mojego (prawie) chłopaka i jego kolegów, że aż robi takie genialne sklejki. Później oglądałam również inne przeróbki, a przy jednej śmiałam się jak nienormalna. Ale oni mają poczucie humoru. Zakochałam się w tych filmikach. 
 Po godzinie oglądania znudziło mi się. Poszłam do pokoju. włączyłam cicho muzyke i zaczęłam czytać książkę.
Po 3 godzinach czytania wleciał do pokoju brat.
 - Co jest ?- zapytałam nie spuszczając wzroku z książki.
 - Mam dla ciebie ciekawą propozycję... Pit dał mi 2 bilety na koncert jakiegoś zespołu. Nigdy go nie słyszałem, i ty pewnie też nie- popatrzyłam na niego zdziwiona. 
 - Po co mam iść na koncert zespołu, którego w życiu nie słyszałam ? - Od wskoczył na łóżko i zaczął się śmiać. 
 - I to będzie najśmieszniejsze. Ten zespół to jakieś - wyciągnął bilet - Brokencyde ? - popatrzyłam na niego zdziwiona i odłożyłam książkę. Przecież ja jestem ich fanką !!
 - Ciołku !!! Ja znam ten zespół ! Oni są genialni ! Ty.. ty na prawde zabierasz mnie na ich koncert .. ?! - wrzeszczałam jak opentana. Łzy szczęścia leciały mi po policzkach
 - Ależ oczywiście ! I to są bilety pierwsza klasa. Coś ty wiedziałem, że kochasz ten zespół. Zgrywałem się - wybuchłam śmiechem i wyrwałam mu z ręki bilet 
 - Dzięki brat ! Kocham cię ! - powiedziałam i uściskałam mojego brata, który nagle syknął z bólu. Od razu się oderwałam
 - Co się stało ??  -serce zabiło mi mocniej. On podniusł rękaw a ja wrzasłam 
 - Od kiedy to masz... ej ten jest stary.. ten.. kurwa coś ty z łapą zrobił ? - Zaczęłam się śmiać. Pasowały mu te tatuaże. 
 - Gdzieś jeszcze?  - zapytałam  zszokowana. nigdy nie przypuszczałam, że mój brat ma jakiekolwiek tatuaże. 
 - No ten zrobiłem jak miałem 13 lat... - przerwaląm mu zdziwiona
 - że co ?! A mamuśka na  to.. ? - zaczęłam się zastanawiać, czy oby na pewno znam swojego brata. Cała ręka w tatuażach,  ten nowy największy.
 - nie wie. A zresztą.. idziesz na ten koncert ? - zaczął ruszać brewkami. 
 - A jaki jest haczyk ? - zaczęłam się śmiać.
 - Hmm.... idzie ze mną... Max.. - Max.? Nie znam... chwila ! Wee mój brat ma laske ! oO
 - ee no brat ! Szacun! - poklepałam go po plecach.
 - Aj tam... - spalił buraka i zaczął błądzić oczami. 
 - kiedy i o której ..? - Popatrzyłam na bilet... kurwa to już dzisiaj !!
 - Jak mogłeś to tak długo trzymać nic mi nie mówiąc !!! - 'fochnęłam' się na niego.splotłam ręce i odwróciłam się do niego tyłem. On mnie przytulił i powiedział
 - To niespodzianka na ostatnią chwilę dla mojej nienormalnej siory - wybuchłam śmiechem
 - Ja ci dam nienormalnej ! - Podniosłam się, a on od razu zwiał. Oczywiście goniłam go po całym domu. Nagle w kuchni usłyszałam jakąś osobę. Skradałam się po cichu bo byłam pewna, że to Tony, bo mama w pracy. Wzięłam ze spiżarni marchewkę i wleciałam do kuchni krzycząc 
 -Waaaazzazaaaa ! - i rzuciłam się na niego okładając go gigantyczną marchewką. On mi się wyrwał i pobiegł do łazienki. Oczywiście wbiegłam za nim i to był błąd... Wrzucił mnie do wanny i oblewał mnie wodą. Nagle usłyszeliśmy odgłos dzwonka. On wybiegł pierwszy i rzucił się do drzwi. Ja zostałam w łazience żeby się ogarnąć. Nagle usłyszałam na dole głos brata
 - Hej Max ! Nie spodziewalem się, że przyjdziesz tak szybko.. Chodź do środka. - Powiedział i wprowadził dziewczynę. Ja ubrałam się w suche ciuchy, poprawiłam się i zeszłam do nich na dół. Ale szczerze mówiąc mogłam zostać na górze chociaż minute dłużej.. Stanęłam w drzwiach jak wryta.. no ja nie wierze ! Patrzyłam nie wierząc własnym oczom.. Przecież .. oni się całowali.. Nie no.. to że się całowali nie było dziwne... ale...ale..

-------------------------------------------------------------
Za kare trzymam w niepewności bo nie chętnie komętowaliście XD
nie wiem czy wyszedł dobrze czy żle, ale mam nadzieję ze się spodoba, i ze bd minimalnie 6 komentarzy XD 

pozdrowionka dla